Kończysz szkolenie lub studia podyplomowe z mediacji. Odbierasz certyfikat. Wiesz, jak przebiega mediacja, znasz jej zasady i potrafisz poprowadzić symulację. A potem wracasz do domu i pojawia się pytanie, którego nie było na egzaminie:
„I co teraz?”
Jak zdobyć pierwsze doświadczenie? Jak poprowadzić pierwszą mediację? Skąd wziąć klientów? A przede wszystkim – czy naprawdę jestem już gotowy, żeby ktoś powierzył mi rozwiązanie swojego konfliktu?
Z mojego doświadczenia wynika, że większość początkujących mediatorów nie zatrzymuje brak wiedzy. Zatrzymuje ich brak pewności siebie. Wielu absolwentów świetnie zna procedury mediacyjne, ale długo odkłada rozpoczęcie praktyki. Czekają na moment, w którym będą czuć się w pełni przygotowani. Problem polega na tym, że taki moment najczęściej nigdy nie nadchodzi.
Przez lata prowadzenia Szkoły Mediacji i studiów podyplomowych obserwuję, że przejście z roli uczestnika szkolenia do roli mediatora jest jednym z najtrudniejszych etapów rozwoju zawodowego. To moment, w którym wiedza przestaje wystarczać, a zaczynają liczyć się odwaga, zaufanie do własnych kompetencji i gotowość do wykonania pierwszego kroku.
W tym artykule pokażę Ci, jak zacząć pracę jako mediator, dlaczego pierwsze mediacje budzą tak wiele obaw oraz co zrobić, aby stopniowo budować pewność siebie i własną praktykę mediacyjną. To nie będzie tekst o formalnościach ani przepisach. Będzie o tym, co dzieje się w głowie początkującego mediatora – i jak nie pozwolić, by strach zatrzymał Cię na starcie.
Dlaczego początkujący mediatorzy nie zaczynają prowadzić mediacji?
Absolwenci kursów i studiów z mediacji są zazwyczaj bardzo dobrze przygotowani od strony merytorycznej. Znają etapy mediacji, zasady bezstronności, neutralności i poufności. Potrafią stosować aktywne słuchanie, zadawać pytania i prowadzić rozmowę zgodnie z procedurą.
Mimo to wielu z nich przez długi czas nie prowadzi ani jednej mediacji. Nie dlatego, że brakuje im wiedzy. Najczęściej powodem jest przekonanie, że „jeszcze nie są gotowi”.
To bardzo charakterystyczny moment. Kończy się etap nauki, a zaczyna etap odpowiedzialności. Nagle pojawia się świadomość, że za chwilę po drugiej stronie stołu usiądą prawdziwi ludzie ze swoim konfliktem, emocjami i oczekiwaniami. Wtedy teoria przestaje być najważniejsza, a do głosu dochodzą wątpliwości.
To naturalne. Praktycznie każdy mediator przechodzi przez ten etap.
Syndrom oszusta w pracy mediatora – największy przeciwnik osób początkujących
W psychologii zjawisko to określa się mianem syndromu oszusta. Osoba, mimo zdobytych kompetencji, ma poczucie, że nie jest wystarczająco przygotowana i wkrótce ktoś odkryje jej „braki”.
W przypadku mediatorów często przybiera to formę pytań:
- „Czy naprawdę potrafię poprowadzić mediację?”
- „Co będzie, jeśli strony zadadzą pytanie, na które nie znam odpowiedzi?”
- „A jeśli nie doprowadzę do ugody?”
Przez lata pracy z mediatorami zauważyłam, że podobne myśli pojawiają się niezależnie od wieku, doświadczenia zawodowego czy wcześniejszej profesji. Dotyczą zarówno prawników, psychologów, jak i osób, które do mediacji przyszły z biznesu czy edukacji.
Paradoks polega na tym, że osoby, które mają najwięcej pokory wobec swojej pracy, często są przygotowane znacznie lepiej, niż same o sobie myślą.
Mediator odpowiada za proces, nie za wynik
Jednym z najważniejszych momentów w rozwoju mediatora jest zrozumienie własnej roli. Początkujący mediatorzy bardzo często biorą na siebie odpowiedzialność za to, czy strony zawrą ugodę. Kiedy myślą o pierwszej mediacji, wyobrażają sobie, że ich sukces będzie mierzony liczbą osiągniętych porozumień.
To niepotrzebnie wywołuje ogromną presję.
Rolą mediatora nie jest przekonanie stron do zgody ani rozwiązanie ich konfliktu. Odpowiada on za stworzenie bezpiecznych warunków do rozmowy, pilnowanie przebiegu procesu i wspieranie stron w komunikacji. To uczestnicy mediacji decydują, czy chcą wypracować porozumienie i jak będzie ono wyglądało.
Ta zmiana perspektywy przynosi wielu początkującym mediatorom ogromną ulgę. Zamiast skupiać się na wyniku, mogą skoncentrować się na tym, na co rzeczywiście mają wpływ – jakości prowadzonego procesu.
Z mojego doświadczenia wynika, że właśnie wtedy pojawia się większy spokój i pewność siebie. Mediator przestaje walczyć o ugodę, a zaczyna naprawdę towarzyszyć stronom w rozmowie. I paradoksalnie to właśnie takie podejście najczęściej sprzyja osiągnięciu porozumienia.
Zaufaj swoim kompetencjom, nie perfekcji
Wielu początkujących mediatorów czeka na moment, w którym poczuje się w pełni gotowych do prowadzenia mediacji. Problem polega na tym, że taki moment najczęściej nie nadchodzi.
Pewność siebie nie pojawia się przed pierwszą mediacją. Buduje się dopiero w trakcie kolejnych rozmów, zdobywania doświadczeń i wyciągania wniosków z własnej pracy.
Jeżeli ukończyłeś dobre szkolenie lub studia podyplomowe, aktywnie uczestniczyłeś w ćwiczeniach i prowadziłeś symulacje mediacji, masz solidne podstawy do rozpoczęcia praktyki. Oczywiście nie oznacza to, że będziesz znał odpowiedź na każde pytanie czy poprowadzisz każdą mediację idealnie. I właśnie tego nie oczekują od Ciebie strony.
Zaufanie buduje profesjonalizm, uważność i autentyczność, a nie przekonanie o własnej nieomylności.
Jeżeli natomiast czujesz, że w Twoim przygotowaniu zabrakło praktyki, warto zatrzymać się na chwilę i uzupełnić ten element. Mediacji nie da się nauczyć wyłącznie z książek. To zawód oparty na doświadczeniu, dlatego udział w treningach, warsztatach czy szkoleniach specjalistycznych pozwala z większym spokojem wejść w rolę mediatora.
Nie próbuj być mediatorem od wszystkiego
Drugą pułapką początkujących mediatorów jest przekonanie, że aby odnieść sukces, trzeba zajmować się każdym rodzajem mediacji. W praktyce jest odwrotnie.
- Jedni mediatorzy doskonale odnajdują się w sporach rodzinnych, gdzie kluczową rolę odgrywają emocje i relacje.
- Inni świetnie prowadzą mediacje gospodarcze, w których liczy się struktura rozmowy, analiza interesów i poszukiwanie rozwiązań biznesowych.
- Są też osoby, które wybierają mediacje pracownicze, rówieśnicze czy cywilne i gospodarcze.
Nie ma jednej właściwej drogi.
Warto zastanowić się, jakie doświadczenia zawodowe już posiadasz i w jakim środowisku czujesz się najbardziej swobodnie. Psycholog może naturalnie wykorzystywać swoje kompetencje w mediacjach rodzinnych, manager w sporach organizacyjnych, a prawnik w mediacjach gospodarczych. Własne doświadczenie bardzo często staje się największym atutem mediatora.
Specjalizacja pomaga nie tylko rozwijać kompetencje, ale również budować rozpoznawalność i zaufanie klientów. Znacznie łatwiej zapamiętać mediatora specjalizującego się w określonym rodzaju spraw niż osobę, która deklaruje, że zajmuje się wszystkim.
Zbuduj własny pomysł na pracę mediatora
Kiedy zaczynasz wierzyć we własne kompetencje, pojawia się kolejne wyzwanie: odnalezienie swojego miejsca na rynku. Wielu początkujących mediatorów koncentruje się na tym, żeby zdobyć jak najwięcej uprawnień. To ważne, ale z perspektywy klienta równie istotna jest odpowiedź na pytanie: dlaczego właśnie do Ciebie miałby zgłosić się po pomoc?
Nie chodzi o stworzenie skomplikowanej strategii marketingowej. Chodzi o świadome określenie tego, kim jesteś jako mediator, z kim chcesz pracować i jakie doświadczenia wnosisz do swojej praktyki.
Zastanów się, komu chcesz pomagać
Równie ważne jak wybór specjalizacji jest określenie odbiorców swoich usług. Mediator rodzinny będzie budował relacje z kancelariami specjalizującymi się w sprawach rozwodowych, ośrodkami pomocy społecznej czy organizacjami wspierającymi rodziny.
Mediator gospodarczy częściej będzie współpracował z przedsiębiorcami, kancelariami prawnymi, działami HR czy organizacjami biznesowymi.
Im lepiej poznasz potrzeby swoich przyszłych klientów, tym łatwiej będzie Ci mówić o swojej pracy i docierać do osób, które rzeczywiście potrzebują mediacji.
Profesjonalizm widać również w szczegółach
Budowanie marki osobistej nie zaczyna się od reklamy. Zaczyna się od uporządkowania podstaw. Przejrzysta strona internetowa, dobrze przygotowana oferta, czytelne informacje o przebiegu mediacji, estetyczne materiały czy jasny sposób komunikacji sprawiają, że klient łatwiej obdarza mediatora zaufaniem.
W praktyce ludzie często wybierają nie tego specjalistę, który ma najdłuższą listę ukończonych szkoleń, ale tego, który potrafi w prosty sposób wyjaśnić, jak pracuje i czego można się spodziewać podczas pierwszego spotkania.
To właśnie dlatego marka osobista mediatora nie jest dodatkiem do wykonywanego zawodu. Jest sposobem budowania wiarygodności jeszcze zanim rozpocznie się pierwsza rozmowa mediacyjna.
Zacznij działać, nawet jeśli nie czujesz się gotowy
Jest takie zdanie, które często powtarzam początkującym mediatorom: Odwaga nie polega na braku lęku. Odwaga to działanie mimo lęku.
Wielu mediatorów odkłada rozpoczęcie praktyki, bo czeka na moment, w którym będzie czuć się w pełni przygotowanych. Tyle że rozwój zawodowy rzadko wygląda w ten sposób. Nie najpierw pojawia się pewność siebie, a dopiero później działanie. Najczęściej jest dokładnie odwrotnie.
Pierwsza rozmowa, pierwszy kontakt z klientem, pierwsza mediacja czy pierwsza współpraca z kancelarią budują doświadczenie, którego nie da się zdobyć podczas żadnego szkolenia. To właśnie dlatego tak ważne jest wykonanie pierwszego kroku.
Nie musi być spektakularny. Wręcz przeciwnie – najlepiej, jeśli będzie konkretny i możliwy do zrealizowania jeszcze dziś.
Może to być złożenie wniosku o wpis na listę stałych mediatorów. Może przygotowanie własnych dokumentów mediacyjnych. Może stworzenie wizytówki, uzupełnienie profilu na LinkedIn albo rozmowa z adwokatem, z którym od dawna planujesz nawiązać współpracę.
Każde z tych działań przybliża Cię do momentu, w którym przestajesz być osobą przygotowującą się do wykonywania zawodu, a stajesz się mediatorem.
Nie czekaj, aż klienci sami Cię znajdą
Prowadzenie mediacji to nie tylko umiejętność pracy z konfliktem. To również budowanie relacji z ludźmi, którzy mogą polecić Twoje usługi. Dlatego warto wyjść poza własne biurko i zacząć rozmawiać o tym, czym się zajmujesz. Poznawaj innych mediatorów, uczestnicz w wydarzeniach branżowych, nawiązuj współpracę z kancelariami prawnymi, organizacjami pozarządowymi czy przedsiębiorcami.
Nie po to, żeby od razu zdobyć klientów. Przede wszystkim po to, żeby stać się częścią środowiska.
Pamiętaj również, że popularyzowanie mediacji jest częścią naszej roli. Wiele osób nadal nie wie, czym jest mediacja i kiedy warto z niej skorzystać. Każda rozmowa, artykuł, webinar czy spotkanie edukacyjne zwiększają świadomość społeczną, a jednocześnie budują Twój wizerunek jako specjalisty.
To działania, które nie zawsze przynoszą efekt natychmiast. Z czasem jednak okazuje się, że właśnie z tych relacji rodzą się pierwsze rekomendacje, pierwsze mediacje i pierwsi klienci.
Jak zrobić pierwszy krok mimo obaw?
Kilkanaście lat temu przeczytałam krótką książkę Spencera Johnsona Kto zabrał mój ser?. To prosta opowieść o zmianie, która do dziś wraca do mnie w rozmowach z mediatorami rozpoczynającymi swoją drogę zawodową.
Tytułowy „ser” jest metaforą tego, czego pragniemy – bezpieczeństwa, satysfakcji z pracy, stabilności finansowej czy poczucia, że robimy coś naprawdę ważnego.
Dla mediatora tym „serem” może być własna praktyka, zaufanie klientów, pierwsze rekomendacje czy świadomość, że pomaga ludziom wychodzić z konfliktów.
Z kolei „labirynt” to wszystko, co wydaje się nieznane. Pierwsza mediacja. Pierwszy klient. Pierwsza odmowa. Pierwsza sytuacja, w której nie wszystko pójdzie zgodnie z planem.
Najbardziej zapadło mi w pamięć jedno pytanie zapisane na ścianie labiryntu: „Co zrobiłbyś, gdybyś się nie bał?”. To pytanie warto zadać sobie również na początku swojej drogi mediatora.
Być może zadzwoniłbyś do kancelarii prawnej i zaproponował współpracę. Być może złożyłbyś wniosek o wpis na listę stałych mediatorów. A może po prostu powiedziałbyś znajomym, że prowadzisz mediacje i jesteś gotowy przyjąć pierwszych klientów.
Strach nie znika wtedy, gdy czekamy. Najczęściej słabnie dopiero wtedy, gdy zaczynamy działać.
Na zakończenie…
Jeżeli z tego artykułu miałbyś zapamiętać tylko jedną rzecz, niech będzie nią ta:
Nie czekaj, aż poczujesz się gotowa/gotowy.
Wiara w siebie nie pojawia się przed pierwszą mediacją. Buduje się z każdą kolejną rozmową, każdym trudnym doświadczeniem i każdą refleksją nad własną pracą.
Każdy doświadczony mediator kiedyś prowadził swoją pierwszą mediację. Każdy miał moment zwątpienia. Każdy musiał zaufać sobie, zanim zaufali mu inni.
Dlatego zachęcam Cię, aby jeszcze dziś zrobić jeden konkretny krok. Nieważne, jak mały będzie. Złóż wniosek o wpis na listę mediatorów. Umów się na superwizję. Napisz do osoby, z którą chciałbyś współpracować. Przygotuj swoją ofertę.
Bo właśnie od takich, z pozoru niewielkich decyzji, zaczyna się prawdziwa praktyka mediatora.
Posłuchaj odcinka „Dlaczego tak trudno jest zacząć? – Wyspa Inspiracji… na mediacji #2”
Listen to Dlaczego tak trudno zacząć prowadzić mediacje? Jak przełamać lęk – odcinek 87 on Spreaker.
