wczytywanie strony

Tacy sami ale nie tacy sami

    Szybko jemy, śpimy i odpoczywamy. Rzadko utrzymujemy kontakty z rodziną i znajomymi. Ciągły pęd za wygodą i pieniądzem doprowadza do odizolowania oraz zaniku potrzeby rozmowy z drugą osobą. Czy świat przy całym swoim pędzie pozwala nam jeszcze w dzisiejszych czasach na zachowanie własnego kodeksu zasad, a co za tym idzie własnej indywidualności?

    Do napisania tego tekstu skłoniła mnie moja niecodzienna sytuacja rodzinna. No właśnie, rodzina! Bardzo często zastanawiamy się czym jest rodzina? Pełna, zdrowa, kochająca się rodzina? Czym jest ona dla współczesnego młodego człowieka? Jak wartości wyniesione z domu rodzinnego wpływają na nasze życie? Czy mają na nas wpływ czynniki zewnętrzne, no i czy ja osobiście chciałbym żyć tak, jak moi rodzice i dziadkowie, czy może wybrać swoją własną drogę wraz ze wszystkimi plusami i minusami? Może będzie dla nas lepiej żyć po swojemu, według własnych zasad i własnego kodeksu wartości i reguł, nie zwracając uwagi na otaczający nas świat. Ten świat, zmieniający się z godziny na godzinę, minuty na minutę. Czy warto w dzisiejszych czasach dążyć do ustabilizowanego trybu życia i posiadania dzieci, czy może rzucić się w wir tego pędzącego życia?

    Człowiek żyje dzisiaj w ciągły biegu, oddalony jeden od drugiego i dbający tylko o własne potrzeby. Wszystko co robi, robi szybko i w dużym stresie. Szybko jemy, śpimy i odpoczywamy. Rzadko utrzymujemy kontakty z rodziną i znajomymi. Ciągły pęd za wygodą i pieniądzem doprowadza do odizolowania oraz zaniku potrzeby rozmowy z drugą osobą. Zanikają reguły społeczne a człowiek zdaje się nie zauważać problemów innych, które niestety coraz częściej nas nie obchodzą. I tak żyjemy sobie jeden obok drugiego aż do czasu, kiedy nie nastąpi coś, co wszystko wywróci u nas do góry nogami.

    Jest Pani w ciąży

    Całe nasze dotychczasowe życie w pędzie ulega zmianie, kiedy dowiadujemy się, iż nasza rodzina ulegnie powiększeniu… Znacznemu powiększeniu. Jestem mamą bliźniąt i trojaczków! Chcę Wam powiedzieć, jak je wychowywać, by zadbać o ich indywidualność. To, że fizycznie są tacy sami, to nie znaczy, że są tacy sami.

    Czas ciąży to czas refleksji: jak to będzie, jak bardzo zmieni się nasze życie, czy ja sobie poradzę z tymi zmianami? Zaczynamy zadawać sobie tysiące pytań i przeglądać setki pism i czasopism na temat ciąży i porodu. Zaczyna się szalona pogoń za ubrankami, mebelkami oraz bucikami. Całe nasze życie nabiera nowego biegu, nowych doświadczeń, spojrzenia na wszystko z trochę innej perspektywy i konieczności dostosowania się do nowej, zaistniałej sytuacji, z której nie do końca jesteśmy zadowoleni. Później przychodzi pierwsza wizyta u lekarza, pierwsze USG i po raz pierwszy zaczyna do nas tak naprawdę powoli docierać, że za parę miesięcy zostaniemy rodzicami odpowiedzialnymi za to nowe życie, które w nas rośnie, a nawet… za kilka żyć.

    Wpadamy w panikę.

    Pytamy siebie, czy dam radę. Gdy minie pierwszy szok, zastanawiamy się, czy powinnam swoje dzieci od samego początku traktować i ubierać tak samo, czy jednak inaczej. Czy powinnam kupić dwie identyczne zabawki, czy jednak nie. Czy moje dzieci będą podobne do siebie a może każde będzie inne? Czy możliwe jest, iż będą popełnić te same błędy, no i czy powinnam jednakowo traktować wszystkie jak coś napsocą, czy może każde inaczej, indywidualnie?

    Odpowiedź na te wszystkie pytania jest bardzo ciężka i zmienia się na każdym etapie rozwoju dzieci. Przez pierwsze dwa, trzy lata nawet nasze córeczki bliźniaczki funkcjonują razem bezproblemowo. Zauważamy od czasu do czasu kłótnię o zabawkę, przepychanki o kredki czy kolor kubka, ale kłótnie nie trwają długo. Zauważamy również, iż nasze dzieci mają powoli inne upodobania jeśli chodzi o rzeczy do zabawy, ich kolor oraz wielkość.

    Sytuacja komplikuje, się, kiedy nasze dzieci ukończą piąty rok życia. Zauważamy, iż nasze pociechy bardzo się jednak od siebie różnią. Lubią inne kolory, inne zabawki oraz inne ubrania. Coraz częściej otwierają szafę, próbując się samodzielnie ubrać. Zaczynają się powoli buntować i coraz głośniej wyrażać swoje niezadowolenie. Pragną, aby mama zauważyła, że każde z nich to osobna, samodzielna istota lubiąca coś innego i często inaczej myśląca, jak reszta rodzeństwa. Potrawy, o których myślałam, że moje dziecko za nimi po prostu przepada, okazują się nietrafionym obiadem. Twarzowa sukienka okazuje się brzydka i staromodna, a buciki które ma również siostra, mają brzydki kolor. Oznacza to bardzo często, że nasze dziecko ma powoli swoje zdanie, gust oraz ulubione kolory, i niekoniecznie takie same jak mama czy siostra. Zaczyna liczyć się z opinią kolegów i koleżanek. Daje nam dyskretnie do zrozumienia, że jest inne niż siostra bliźniaczka. Zaczyna się zastanawiać, dlaczego musi nosić taki sam sweter jak siostra albo czemu mama uważa, że jeśli siostrze smakuje pomidorowa ona również powinna za nią przepadać. Koło ósmego roku życia dziecko wie, czego chce i jak to rodzicom pokazać, ale najważniejsze, wie jak to osiągnąć. W żadnym wypadku nie udaje się już bliźniaków ubrać jednakowo, ponieważ bunt przychodzi natychmiastowo. Zostajesz zasypana ogromem oskarżeń i protestów, że ja nie jestem moją siostrą a ona nie jest mną. Ja jestem kimś innym i ona też, ja myślę samodzielnie i ona też, mimo że może wyglądamy tak samo. Ja po prostu jestem sobą, a ona sobą. Każde z dzieci ma własne grono przyjaciół, ulubione rzeczy oraz zainteresowania.

    Jako mama piątki dzieci ( bliźniaki i trojaki ) ośmielę się na stwierdzenie, iż wiem o czym piszę i znam się na tym. Każde z moich dzieci jest inne i ja osobiście nigdy nie starałam się żadnego z nich szufladkować. Było dla mnie rzeczą oczywistą, iż każde dziecko to osobny człowiek z własnymi potrzebami i uczuciami, odmiennymi gustami i upodobaniami. Jedna z trojaczek umie przepięknie malować, druga nie. Jedna kocha konie i lalki Barbie, a druga klocki lego i pluszaki. Jedna uczy się wiersza w 15 min, druga potrzebuje więcej czasu. Czy wobec tego, iż są z trojaków, powinnam obie zapisać na jazdę konną i obie zmuszać aby brały udział w zajęciach malarskich? A może powinnam zignorować fakt, że jedna kocha kolor fioletowy a druga go nie cierpi i zacząć kupować ubrania tylko w fioletowym kolorze? To są pytania które coraz częściej sobie zadaję.

    Przy piątce dzieci trudno każdemu poświęcić czas

    Poświęcenie odpowiedniej ilości czasu, pomocy oraz uczucia każdej z pociech przy piątce dzieci jest bardzo trudne. Ale nie wyobrażam sobie, żeby któreś z moich dzieci zastało niedostrzeżone albo wrzucone do jednej szufladki razem z bliźniakiem lub trojakiem, bo tak szybciej i łatwiej, a one dadzą sobie radę i „się dostosują”. Według mnie najgorszy błąd jaki może popełnić rodzić to nie pozwolić dziecku na własną indywidualność i prawo buntu.

    Na pewno każde z nich jest inne, ma inne hobby, inne zainteresowania i inne plany na życie. Każde z nich walczy wewnętrznie i zewnętrznie o swój wygląd, osobowość oraz tożsamość. Pragnie być traktowane jako jedna osoba, bez żadnych porównań do rodzeństwa. Pragnie samo podejmować decyzje, niezależnie od tego czy są one słuszne czy jednak błędne. Jeśli dziecko prosi o wysłuchanie i uwzględnienie jego potrzeb to trzeba to zrobić. A podpowiedź i sugestię co robić przekazać w taki sposób, aby dziecko nie odebrało jej jako narzuconą, a jedynie pomocną w podjęciu decyzji. Nie można nam zapominać o indywidualności oraz w miarę dorastania również odpowiedzialności naszych dzieci za swoje czyny i decyzje. Musimy mieć również na uwadze fakt, iż rzeczy zakazane smakują jeszcze lepiej. Zakazy mogą doprowadzić w przypadku dorastających bliźniaków lub trojaków do jeszcze większego buntu i chęci wykreowania się na własną niezależność, chęci pokazania całemu światu że „ja to ja” i absolutnie nie pozwolę na porównanie mnie do rodzeństwa. Jestem sobą i żądam takiego traktowania przez pozostałych oraz cały świat. Jestem żywą istotą która kocha i chce być kochana, ma swoje wady i zalety oraz indywidualność.

    Czy należy dziecku pomóc się wyróżniać? Uważam że tak. Szczególnie takiemu, które ma bliźniacze rodzeństwo i bardzo często jest narażone na porównania. Pomagajmy dziecku, żeby mogło mieć własne zdanie, gust, upodobania oraz osobowość. Pozwólmy mu zachować indywidualność.

    Małgorzata Kasztelan