wczytywanie strony

Splatam bo lubię

    Jeśli nie chcesz być postrzegany/a jako osoba zamknięta, nie krzyżuj rąk na wysokości klatki piersiowej. Postawa zamknięta oznacza, że nie jesteś pozytywnie nastawiony do rozmówcy… Czy aby na pewno? Spójrz na moje zdjęcie ze splecionymi ramionami. Przysłoń kartką papieru fragment zdjęcia poniżej głowy. Teraz spójrz na twarz, oczy usta, uśmiech i odpowiedz raz jeszcze na pytanie, czy z tego zdjęcia spogląda osoba, która chce coś ukryć?

    Kiedy prowadzę szkolenia z wystąpień publicznych, często pytam uczestników o mowę ciała. Przeważnie każdy coś o tym czytał, lub słyszał. Wszyscy wiedzą, czym różni się postawa otwarta od postawy zamkniętej, lub podwójnie zamkniętej: noga na nogę, ręce na piersi. I niemal wszyscy przyznają, że wkładają wiele wysiłku, by ją wyplewić ze swojej komunikacji niewerbalnej, co bywa trudne. Taka postawa jest lubiana i po prostu wygodna, więc… nie demonizujmy jej! Jedni splatają ręce na piersi, gdyż tak czują się bezpieczniej. Inni, bo w ten sposób powstrzymują nadmierną gestykulację. Jest też spore grono osób, i ja do nich należę, które splatają ręce, bo często jest im zimno. Takie objęcie samego siebie naprawdę pomaga, a bywa, że poprawia też nastrój.

    Czy ten pojedynczy gest sprawi, że odbiorca odbierze nas jako osobę zamkniętą? Nie. Gesty czyta się w pewnym kontekście. Innymi słowy, interpretacja pojedynczych znaków języka ciała na ogół jest błędna. Wiarygodne jest jedynie interpretowanie kontekstualne zachowań niewerbalnych. Istnieje wiele dowodów naukowych na to, że fałszywe założenie „jedno znaczenie dla każdego zachowania” może sprowadzić nasz wysiłek interpretacyjny na manowce. Na przykład rozłożenie ramion może wskazywać jednocześnie na: zrelaksowanie, dominację, znudzenie, albo nawet, w szczególnych sytuacjach, może być reakcją nerwową.

    Z podręczników „mowy ciała” wyczytamy, że istnieją gesty uniwersalne. Jednym z nich jest skrzyżowanie rąk na piersi, połączone z wyciągniętymi w górę kciukami(!), wyrażające postawę zamkniętą, wskazującą na zarozumiałość i butę. Owszem, warto się zastanowić, czy nie przebieramy jej nazbyt często w kontaktach z drugą osobą. Ale warto też zadać sobie pytanie: czy patrzymy przy tym szczerze w oczy, uśmiechamy się szeroko, a słowa, które wypowiadamy są otwarciem się na drugiego człowieka? Jeśli tak, to nikt, nawet po przeczytaniu miliona poradników o znaczeniu gestów, nie zinterpretuje naszego zachowania błędnie. Ważne, abyśmy splatając dłonie, wiedzieli, dlaczego to robimy.

    W tym, jak jesteśmy postrzegani przez odbiorcę, kluczowe znaczenie ma komunikacja niewerbalna. Co do tego nikt nie ma wątpliwości od lat 60-tych i słynnego prawa Mehrabiana. Albert Mehrabian to amerykański profesor psychologii, który zasłynął badaniami nad istotą komunikacji pozawerbalnej w relacjach międzyludzkich. Sformułował on bardzo popularną i często pojawiającą się w literaturze zasadę 7-38-55, wedle której przekaz międzyludzki dzieli się na trzy części składowe, określone procentowo. Słowa, które wypowiadamy, to zaledwie 7%. Barwa głosu, jego intonacja, melodyjność, sposób mówienia, to 38%. Natomiast 55% to mowa ciała, gesty, mimka, postawa.

    Wniosek: komunikacja niewerbalna ma największe znaczenie w odbiorze przekazu przez drugą osobę. Wprawdzie Mehrabian badał zależności komunikacji werbalnej i niewerbalnej tylko w kontekście komunikacji postaw i uczuć, czyli w sytuacji, kiedy osoba badana mówiła o swoich uczuciach, przekonaniach, postawach, a nie w każdej uniwersalnej sytuacji komunikacyjnej; niemniej jednak nie sposób zakwestionować kluczowej roli komunikacji niewerbalnej w porozumiewaniu się między ludźmi. I nie tylko ludźmi: zauważmy, jakimi mistrzami w tej dziedzinie są nasze psy i koty. Potrafią zakomunikować spojrzeniem, gestem, przechyloną głową wszystko, bez wydawania najmniejszego dźwięku.

    W takim razie: uczyć się mowy ciała, czy nie? Czytać poradniki, wkuwać uniwersalne gesty, splatać palcami koszyczki i piramidki, czy dać sobie spokój? Czytać, ale z pewnym dystansem i świadomością, że najważniejsze dla odbiorcy jest to, byśmy byli spójni w komunikacji, a przez to naturalni i autentyczni. To, co mówimy musi pasować do tego, jak mówimy i co pokazujemy swoją postawą. Najważniejsza zasada: bądźmy sobą.

    dr Ewa Kosowska-Korniak

    Warto poczytać: J. Stuart, Mosty zamiast murów Podręcznik komunikacji interpersonalnej, PWN 2014 Monika Maj-Osytek, Komunikacja niewerbalna, Samo sedno, 2014.


    Galeria zdjęć:

    • Splatam bo lubię