wczytywanie strony

Czy matka może okazać się egoistką...

    Czy matka może okazać się „egoistką” i przewrócić do góry nogami ustabilizowane życie domowników?

    Nigdy nie jest za późno, by zawalczyć o siebie
    Czym jest samorealizacja? To poczucie robienia tego, co naprawdę chcemy robić. To droga życiowa, która prowadzi do doskonalania siebie i wewnętrznej harmonii. To poczucie wolności, niezależności i samodzielności, która odcina człowieka od ocen innych osób czy zewnętrznych wpływów. Jednym słowem: to subiektywne poczucie szczęścia i zadowolenia z tego kim jestem, i z tego jak żyję.

    Oczywiście dla każdej z nas spełnianie się jest czymś innym. Można przecież być szczęśliwą ,,kura domową”. To wyjątkowo negatywne określenie. Dużo lepiej brzmi bycie „panią domu”. Żaden wstyd, często powód do dumy. Można być szczęśliwą gospodynią domową i nie mieć z tego powodu żadnych kompleksów. Można wymyślać przepisy na ciasto, dziergać sweterki dla dzieci, czerpać z tego radość, satysfakcję i być spełnioną kobietą. Ważne, aby świadomie dokonać wyboru albo zaakceptować ten etap w życiu kobiety.

    Bywa też tak, że w głębi duszy marzymy, aby kiedyś się z tego domu wyrwać lub dokonać zmiany i zrobić coś tylko dla siebie. Czy matka może okazać się „egoistką” i przewrócić do góry nogami ustabilizowane życie domowników? Czy może być wolnym człowiekiem: decyzyjnym, szczęśliwym i spełniającym się również poza macierzyństwem? Może piękna, niezależna usinesswoman? Czy też powinna zadowolić się rolą żony i matki, opiekującej się domem i doglądającej domowego ogniska? Te dwa modele to stereotypy. Pomiędzy nimi jest ocean możliwości.

    Aby wychować szczęśliwe i „zdrowe wewnętrznie” dziecko, potrzebna jest szczęśliwa i świadoma siebie kobieta. Mama pozbawiona możliwości samorealizacji to po prostu człowiek nieszczęśliwy, który w taki czy inny sposób, wyładowuje frustrację na dzieciach, mężu i otoczeniu. My, kobiety, potrafimy łączyć obowiązki rodzinne z realizacją zainteresowań. Kiedy mamy swoją pasję nie zajmujemy się niepotrzebnymi rzeczami, nie narzekamy na banalne przeciwności losu. Jesteśmy w dobrym nastroju, a ludzie lubią nasze towarzystwo. Rozmowa z nami staje się ciekawsza, bo jesteśmy mądrzejsze i widzimy w życiu sens. Jeśli pasja staje się naszym zawodem, należymy do wybrańców losu. Pamiętajmy, że nawet najbardziej absorbująca praca czy najukochańsze hobby nigdy nie będą dla matki ważniejsze niż dziecko.

    Jeśli kobieta zaczyna się spełniać, mając małe dzieci, na pewno jest dużo łatwiej, wszyscy szybko przyzwyczajają się do tej sytuacji. Gdy dzieci są prawie dorosłe, a w domu jest nieuleczalnie chory mąż, decyzja jest o wiele trudniejsza.

    Jestem matką, która rozpoczęła swą samorealizację. Mam duże dzieci i właśnie rozpoczęłam studia pedagogiczne. Chcę Wam powiedzieć, że nigdy nie jest jednak za późno, aby o siebie zawalczyć. Macierzyństwo dało mi tyle satysfakcji, że zapomniałam na chwilę o zawodowych aspiracjach. Co tu kryć, zapomniałam o sobie. Z dużym zaangażowaniem i starannością wypełniałam domowe obowiązki. Pozycja zawodowa męża i sukcesy szkolne dzieci zbudowały we mnie poczucie dobrze wypełnianych obowiązków. Jednak kiedy mąż, na skutek choroby, przestał być samodzielną osobą, załamał się cały mój system wartości…

    Z biegiem czasu docierało do mnie, że dzieci niedługo założą własne rodziny, a ja zostanę z niepełnosprawnym mężem, z dala od rodziny, bez wspierających przyjaciół i perspektyw na poprawienie warunków materialnych. I wtedy pojawiła się myśl o uzupełnieniu wykształcenia. Mimo dojrzałego wieku, niesprzyjającej sytuacji rodzinnej i ekonomicznej oraz braku wsparcia bliskich…

    Kobieta powinna konsekwentnie dążyć do wyznaczonego sobie celu, a rodzina powinna ją w tym wspierać. Dlaczego? Dlatego, że to właśnie dzieci odniosą z tego największą korzyść. Najlepsza mama to szczęśliwa mama, która potrafi zadbać także o siebie. Po okresie zagubienia, powinna postarać się odnaleźć samą siebie na nowo.

    Po stronie plusów jest także perspektywa podjęcia pracy zawodowej po ukończeniu studiów. Poprawi to bowiem status materialny rodziny, a w dalszej perspektywie poprawi także sytuację dzieci – pozwoli im uniknąć ewentualnych alimentów na rodziców. Tak, tak! Obowiązek alimentacyjny ciąży bowiem również na dzieciach względem rodziców, zwłaszcza tam, gdzie mamy do czynienia z chorobą i niepełnosprawnością. Żadna kochająca matka nie chciałaby dobrowolnie obciążać finansowo własnych dzieci.

    Można by powiedzieć, że skoro ojciec wymaga opieki drugiej osoby, matka nigdy nie będzie mogła podjąć pracy zawodowej. Czy aby na pewno? Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, czy stan mężczyzny za kilka lat nie poprawi się na tyle, że stanie się bardziej samodzielny. Dodatkowo, mając zaplecze finansowe, można zatrudnić odpowiednią osobę do opieki.

    Nie chcemy myśleć o najczarniejszych scenariuszach, ale żona, całkowicie uzależniona finansowo od męża, gdy go zabraknie, pozostanie bez środków do życia. Zgodnie z obowiązującym prawem, dopiero po ukończeniu pięćdziesiątego piątego roku życia nabędzie prawo do otrzymywania renty po mężu. Najlepszym zabezpieczeniem kobiety jest więc odpowiednie wykształcenie i zawód, który zapewni jej egzystencję w każdej życiowej sytuacji.

    Kontynuując wątek wewnętrznych potrzeb kobiety, warto poruszyć problem kompleksów, wynikających z niedostatecznego wykształcenia. Zakompleksieni ludzie stoją z boku, nie wierzą w komplementy, sukcesy przypisują szczęściu, a porażki swojej nieudaczności. Są bardzo surowi oraz niesprawiedliwi dla siebie. Kompleks wywołuje wstyd, niepokój, zażenowanie, poczucie niedopasowania społecznego, świadomość bycia gorszym i niezasługującym na szczęście. Kompleks wiąże się zwykle z obniżeniem nastroju. Spada satysfakcja z życia, nie cieszą drobne przyjemności, a świat widzi się jedynie w odcieniach szarości.

    Człowieka pełnego kompleksów tylko krok dzieli od depresji. Każdy człowiek, przechodząc przez kolejne stadia rozwoju, musi uporać się z różnego rodzaju niedoskonałościami. Problemy te najczęściej dotyczą wyglądu, urody, pozycji społecznej, braku pewnych zdolności lub umiejętności. Bywają kompleksy, na które nie mamy wpływu, ale mamy wpływ by zmienić ich znaczenie dla siebie, możemy zmienić wagę jaką nadajemy określonym opiniom, atrybutom, cechom. Kompleksy, które dotyczą wyglądu są przeważnie wytworem wyobrażeń o naszym idealnym ,,ja” oraz naszych wyobrażeniach o oczekiwaniach innych ludzi wobec nas. Kompleks niższości natomiast może stać się siłą napędową do działania i źródłem każdego innego motywu, o ile zechcemy coś z nim zrobić.

    Kolejnym argumentem, być może najważniejszym, jest znaczenie kontaktu z ludźmi, poznawanie ich i nawiązywanie nowych przyjaźni. Cudowna odskocznia dla osoby, która z własnym mężem, z powodu jego choroby, nie ma kontaktu werbalnego. Po prostu sobie „nie pogada”. Poczucie społecznej alienacji przy braku kontaktów z innymi, może okazać się najgorsze. Można powiedzieć, że w erze Internetu można nie wychodząc z domu komunikować się za darmo z całym światem. Tak, ale to nie wystarcza. Tylko spotkanie w cztery oczy pogłębia więzi i pozwala na szczerość, bez względu na okoliczności. Jeśli mieszkamy w bardzo małej miejscowości, właściwie na odludziu, wówczas musimy znaleźć grupę ludzi, którzy interesują się tym samym co my, a życie nabierze nowych barw! Człowiek jest istotą społeczną i ma wielką skłonność do działań grupowych w towarzystwie innych ludzi. Z tego powodu na ogół chętnie i łatwo nawiązujemy znajomości, tworzymy więzi, z trudem je zrywamy i bardzo źle znosimy ich brak. Samotność jest jak tortura. Nie lubimy poczucia wyobcowania i niezrozumienia. Działa to także w drugą stronę, szczęśliwym, łatwiej jest nam budować głębokie i trwałe relacje z ludźmi. Otrzymujemy od grupy wsparcie społeczne, możemy liczyć na pomoc, sieć kontaktów, otrzymujemy akceptację i troskę. Mając przyjaciół i towarzyszy na wspólne spędzanie wolnego czasu, jesteśmy zdrowsi, szczęśliwsi a nawet żyjemy dłużej niż osoby pozbawione wsparcia grupy. Badania amerykańskich psychologów wykazały, że najważniejszym korelatem szczęścia są dobre relacje z innymi. Potrzebujemy innych ludzi, aby czuć się zadowolonym i spełnionym w życiu.

    Oprócz niskiej samooceny, przyczyną złego samopoczucia matki jest świadomość, że ma dorastające dzieci, które wkrótce pójdą w świat i nie będą potrzebowały jej pomocy. Wykonała swoje zadania, najlepiej jak potrafiła. Teraz stoi przed problemem, co dalej? Pierwsza część jej życia już minęła, teraz wchodzi w drugi okres. Jeżeli do tej pory nie zbudowała zaplecza przyjaciół i zainteresowań poza domem, to sytuacja jest trudna. Wychowała dzieci, dbała o dom, męża, ale chodziła do tej pory znanymi jej ścieżkami. Wejście w nowy etap życia oznacza też zmianę trasy. Nie można dojść starą drogą do nowego celu. Może to się wiązać z trudnymi wyborami, zaburzeniem relacji rodzinnych z powodu niezrozumienia potrzeb matki i jej pozornego „egoizmu”. Jednak w dalszej pespektywie przyniesie to korzyść tej rodzinie, zatem niech kobieta ta będzie „dobrą egoistką”.

    Przez większość psychologów samorealizacja uważana jest za etap rozwoju każdego człowieka, który w końcu odkrywa swoje właściwe miejsce na świecie. To szerszy termin, który zawiera w sobie filozoficzne pojęcie istoty życia ludzkiego. W tym pojęciu samorealizacja równa się spełnieniu, do którego dąży każdy człowiek. Realizacja całego życia może być mu podporządkowana, jednak samorealizacja stanowi najwyższy stopień piramidy potrzeb, a tym samym najwyższy stopień w dążeniu do szczęścia. Bądźmy szczęśliwe.

    Agnieszka Pajor